Pokój Zielarek

POKÓJ ZIELAREK – ten trzyosobowy pokój z trzema pojedynczymi łóżkami wyposażono w obszerną zabudowaną szafę. Pokój utrzymany w spokojnej rudobrązowej tonacji spodoba się zarówno paniom jak i panom, a wygodna kanapa umieszczona pod oknem pozwoli gościom na delektowanie się przepięknym widokiem na jezioro Trzesiecko. Pokój wyposażony jest w łazienkę z prysznicem oraz mini barek.

Cena: 300 zł (za 3 osoby) / 250 zł (za 2 osoby) / 220 zł (za 1 osobę)

Legenda o pięknych Zielarkach, co zalotników przechytrzyły przeczytaj ↓

A zdarzyło się to w Gwdzie, gdzie ze swym chromym mężem, co drzewiej kaletnictwem się parał, zielarka Tekla, sławna na całą okolice mieszkała. Dobra była to kobieta co wspomogła każdego swą widzą o ziołach i cudownymi miksturami, schorzenia wszelakie lecząc. Dwie nadobne córki miała Zielarka – Rozalkę i Oliwkę, uczyła je zawodu swego, a one pod czujnym matczynym okiem zioła zbierały i medykamenty ważyły. A że wielce urodziwe obie były to i zalotników wokół nich kręciło się wielu.

Razu pewnego do Gwdy rodzinnej syn sołtysa, co w dalekich szkołach na naukach bywał, wraca. A z nim kolega jego ze szkolnej ławy. Tymczasem stary sołtys nienajlepszego był już zdrowia, w kościach go strzykało i bóle wielkie w krzyżu łapały, gdyby nie ozdrowieńcze maści i napary mądrej zielarki Tekli dawno by już ducha wyzionął. W powrocie syna Joachima wójt nadzieję pokładał, że dziedzictwo swe w ręce potomka złoży, gdy na progu śmierci stanie. Jednakowoż próżnemu hultajowi w głowie stały jeno zabawa i zaloty, do czego podżegał go Kurt – huncwot jakich mało. Takoż się ojcu spod skrzydeł wyrwawszy i zamieszkawszy w myśliwskim domku nieopodal rzeki hulaszczy tryb życia wiedli o dziewkach jeno myśląc.

Aż razu pewnego w drodze do karczmy Rozalkę i Oliwkę spotkawszy, umyślili jakże by tu piękne panny zbałamucić. Szczwany plan na myśli im przyszedł, by wielkie boleści poudawać i zielarki do siebie podstępnie zwabić. Nie udał im się niecny uczynek, bo sołtysowa do dom starą Tekle sprowadziła, która plecy hultajom wysmarowawszy zioła na sen zostawiła. Zafrasowali się okrutnie młodzianie i dalej boleści udawać poczęli, narzekając na kościste dłonie starej zielarki, młodych rąk do smarowania pleców się domagali. Młode zielarki, matkę mądrą mając a i same nie głupie będąc przejrzały knowania hultajów i specjalną im miksturę uwarzyły. Do domu sołtysa poszły i składając obietnicę smarowania napoiły obydwu nalewką, która sen na nich i zapomnienie sprowadziły. Obudziwszy się rankiem młodzieńcy ani o bólu ani o nadobnych zielarkach nie pamiętali. I tak oto dwie mądre zielareczki zalotników swych przechytrzyły.

Źródło: Bogdan Urbanek „Legendy Ziemi Szczecineckiej”, Szczecinek 2011.

Centrum Konferencyjne ZAMEK

projekt / wykonanie strony www graffik.com.pl